Nie chce mi się latać.

2018/04/05
szymon

Nie chce mi się latać. Pakiety wyładowane, dron kurzy się na półce. Pogoda niespecjalna, inni robią ciekawe zdjęcia, moje są słabe. I tak nie zarabiam na dronach tyle ile bym chciał. Czy to w ogóle ma sens? Może sprzedać sprzęt póki jeszcze jest warty trochę pieniędzy?

Brak motywacji do działania

Początek kwietnia, mozolnie pojawiające się oznaki wiosny i… brak motywacji do działania. Być może zaczynasz zastanawiać się czy w ogóle temat dronów jest dla Ciebie, czy to w ogóle ma sens? Początkowa euforia związana z robieniem zdjęć przemija lub już przeminęła i do głowy przychodzą powyższe pytania. Ba! Zaczynasz się zastanawiać czy ten zakup był faktycznie potrzebny.

Cofnijmy się teraz trochę w czasie. Wróćmy do momentu kiedy pierwszy raz natknąłeś się na temat dronów. Zainteresowałeś się nowością, która zaczęła sukcesywnie zalewać Internet. Zobaczyłeś świetne materiały foto i wideo z drona i pomyślałeś – ja też tak chcę! Ja też chcę latać, chcę zobaczyć jak wygląda okolica z powietrza. W końcu – chcę połączyć hobby czyli coś przyjemnego z zarabianiem! TAK, chcę zarabiać na dronach! Udało się, zgromadziłeś środki, przeszperałeś pół Internetu w poszukiwaniu odpowiedzi jakiego drona wybrać na początek lub dalej, jakiego drona kupić do filmowania czy robienia świetnych zdjęć. Podjąłeś decyzję, kupiłeś sprzęt. Pierwsze chwile z jeszcze pachnącym fabryką dronem, trzęsące się ręce podczas pierwszych lotów. Kolejne zdjęcia, co raz to lepsze materiały, pochwały znajomych czy zarobione pieniądze na pierwszych zleceniach. Pełny zapału i energii nie pozwalasz wyładować się pakietom bo cały czas są w gotowości.

Nadchodzi jesień, zima, słaba pogoda. Święta Bożego Narodzenia, trochę lenistwa i odpoczynku. I tak mijają kolejne dni, warunki w kratkę albo nawet gorzej. Za nami Święta Wielkanocne, pierwsze oznaki wiosny i… brak motywacji i chęci do działania. Co jest do cholery? Odpowiem krótko: nic. To normalne. Większość z nas ma taką naturę, podobnie jak u dziecka – marzy o nowej zabawce, śni i myśli o niej niemalże całą dobę. W końcu nadchodzi ten dzień, otrzymuje wymarzony prezent. Euforia sięga zenitu kiedy w końcu może się bawić tą wymarzoną zabawką… Po kilku dniach zabawka trafia w kąt i przestaje być obiektem zainteresowania. I z nami jest trochę podobnie. Pomyśl ile razy ktoś z rodziny powiedział, że kupiłeś sobie zabawkę? Smile

I co teraz? Poddajesz się?

Masz dwa wyjścia. Albo poddajesz się i odstawiasz swoją zabawkę w kąt, sprzedajesz za połowę ceny jaką wydałeś albo przypominasz sobie te chwile kiedy poznawałeś temat dronów, kiedy podjąłeś przemyślaną decyzję, że chcesz latać, że chcesz się uczyć i chcesz zarabiać na dronach. Skoro już wydałeś nie małą kasę na sprzęt, skoro latanie Cię cieszyło, być może zarobiłeś na tym już jakieś pieniądze to dlaczego masz porzucać swoje marzenia?

Nie porzucaj swoich marzeń!

Ilu Twoich znajomych kupiło drona i ma takie doświadczenie i wiedzę jak Ty w tym temacie? Nikt? Jedna? I dlatego właśnie to TY masz ogromną szansę wyspecjalizować się w tym temacie, być rozpoznawalnym jako ten, który zna się na dronach i potrafi zrobić świetne materiały. TY możesz być tym, który będzie zarabiał na dronach. Bo kto inny jak nie ten, który wytrwale dąży do celu?

  • Podjąłeś decyzję – to była dobra decyzja!
  • Idź za ciosem – każdy ma gorsze chwile ale to nie powód by się poddawać,
  • Bądź wytrwały – tylko w ten sposób to właśnie Ty będziesz specjalistą w swoim fachu,
  • Aż do efektu – każdy z tych, których zdjęcia Ci się podobają zaczynał tak samo jak Ty, więc lataj, ćwicz i ucz się aż do sukcesu!

Jeśli dotrwałeś do tego miejsca – gratuluję! Oznacza to, że nadal chcesz działać, chcesz latać, chcesz ćwiczyć i robić co raz to lepsze materiały. Więc na co czekasz? Do dzieła! Nawet jeśli pogoda nie sprzyja, zerknij na nasze materiały. Na przykład w poprzednim artykule pisaliśmy o ustawieniach drona przy nocnych ujęciach – to możesz poćwiczyć nawet w domu.

A może masz inne zmartwienia i demotywatory? Podziel się nimi – na pewno nie pozostawimy bez odpowiedzi Smile

ps. my też miewamy różne demotywatory, nam też niektórzy mówili "ale po co, a jest na to zapotrzebowanie?". 

 

Kategoria: 

Komentarze

Obrazek użytkownika Jan

Mojego pierwszego drona Symę X5C kupiłem w ubiegłym roku. Dlaczego? Ponieważ jestem chyba trochę bardziej ciekawski niż inni, a po za tym jestem już wprawdzie emerytem, ale nie takim, który usiedzi w domu. Zrobiłem kurs nurkowania OWD, spełniając swoje wcześniejsze marzenia oraz zainteresowałem się dronami. Wcześnie też miałem inklinacje do nowinek technicznych. Pamiętam np. jak około trzydziestu lat temu kupiłem dla syna pierwszy komputer – Commodore 64. Najpierw sam nauczyłem się jego obsługi, potem instruowałem innych domowników. Frajdy było co niemiara.
Wracając do Symy, uczyłem się ją obsługiwać latając po pokoju (obeszło się bez większych szkód :) ), nie licząc kilku zaledwie wypraw w teren. Spodobało mi się to, więc zacząłem kombinować, jak by tu powiedzieć żonie, że chcę kupić coś droższego. I wymyśliłem. Pod koniec stycznia tego roku miałem okrągłą rocznicę urodzin. Nie bez początkowych oporów, ale jednak postawiłem na swoim i kupiłem Sparka (tego, który mi „uciekł”, a całą sprawę opisałem wcześniej na Waszych łamach). Czy mi się znudził? Wręcz odwrotnie, latałem nim zimą, a teraz prawie codziennie jestem w terenie filmując i robiąc zdjęcia. Poprawiłem też pewne sprawy techniczne dotyczące drona o których dowiedziałem się w Necie. Po pierwsze, dzięki programikowi „Floater” (nie ingerującemu bezpośrednio w oprogramowanie Sparka), latam, jeżeli chcę, w wersji „amerykańskiej”, chociaż chęć stanowienia jakichś rekordów, dotyczących odległości, czy wysokości lotów mam już za sobą. Chodzi mi głównie o mocniejszy sygnał Wi-Fi. Po drugie, od tygodnia latam na połączeniu kontrolera z androidem kabelkiem OTG. Różnica jest wyraźna. Skończyły się moje ciągłe problemy z podglądem obrazu z kamery. Jest stabilny z minimalnym opóźnieniem, mimo dużych odległości. Oczywiście coś za coś. Nie mam podglądu takich parametrów lotu jak wysokość, odległość, czy prędkość, ale w ogóle mi to nie przeszkadza. Nie widać też ilości „złapanych” satelit i stanu baterii. Obawiałem się początkowo o to, jak dron zachowa się po wyczerpaniu baterii i czy „oznaczy” miejsce startu do „go home”, ale wszystko działa, jak należy. Właśnie, może ktoś opisze, jak to wygląda teoretycznie?
Co dalej? Dalej chce mi się latać. Zamierzam sprzedać Sparka i kupić Mavica Air (lepsze parametry kamery i zdjęć, trzyosiowy gimbal, dłuższy lot na jednej baterii, cięższy), zdać egzamin państwowy i zdobyć licencję UAVO. Jeżeli to mi się uda, to może, oprócz przyjemności latania oraz dokumentowania prywatnych wypadów z rodziną, dorobię parę groszy na to nowe hobby :)
Pozdrawiam serdecznie.
Jan

Ocena: 5 (1 głos)

Dodaj komentarz